coś jakby te magdalenki....
Jesiennie się zrobiło...
Ostatnie dni wyjątkowo przyjemne,
słońca trochę, trochę wolnego.
Goście, pieczenie pierniczków i ciast,
wspólne obiadki - faaajnie :)
Za porządkami nie przepadam, ale jakoś mnie wzięło...
Umyłam okno w sypialni, zawiesiłam nowe zasłony.
Nowe - stare, bo to są zasłony, które dostałam w "posagu".
Te same, które zamieszkują moje
najwcześniejsze dziecięce wspomnienia.
Miałam chyba dwa, może trzy lata.
Lubiłam leżeć u rodziców w łóżku
i patrzeć, jak ciepłe światło przedostaje się
przez grubą tkaninę...
Do teraz ten widok wprawia mnie w taki
spokojny rodzaj nostalgii...
Najlepiej jeszcze gorąca kawka i siedzenie pod kołdrą
późnym porankiem....
A z kawałka materiału upolowanego kiedyś w lumpie
uszyłam powłoczkę na poduszkę.
poniedziałek, listopada 15, 2010 | Etykiety: ocieplacz, powłoczki | 0 Comments
znów poduszkowo
Ale...zakończyłam pewien etap edukacji więc mam nadzieję,
że czasu będzie trochę więcej na inne przyjemności niż nauka ;)
Wczoraj, korzystając z przyjemnego dnia po morderczych upałach
skleciłam trzy powłoczki na poduszki.
Materiał, który jest na środku pochodzi ze spódnicy,
którą namierzyłam ostatnio w lumpie.
Tania nie była bo to dzień dostawy był,
ale nie mogłam się oprzeć ;)
[chcę jeszcze z niego torbę sobie zrobić...]
A fuksjowy róż wyprodukowała IKEA, lubię ten kolor...
teraz szyję malutka torebeczkę z ptaszkiem, dla pewnej cierpliwej młodej damy :P
poniedziałek, lipca 19, 2010 | Etykiety: patchwork, powłoczki | 5 Comments
po przerwie
Jakoś ostatnio jednak mega mało czasu mam na szycie.
Praca, szkoła, dom...
Niedawno uznałam, że czas i dla nas coś zrobić, oto efekty ;)
Pierwsza powłoczka na poduszkę akurat nie jest mojego autorstwa,
wygrzebałam ją w lumpeksie niedawno.
urzekła mnie po prostu....
ta czerwona, to powłoczka, którą dostałam od pewnej miłej znajomej wraz ze skrawkami matriałów, które wykorzystałam jako inspirację...
sówka z różnych skrawków a oczka ma z guzików.
Emilek robi do niej "huhu" :D
Patchworkowa - też skrawkowa.
reszta "kupna" ;)
I na koniec dawno obiecany memu małżowi pokrowiec na dysk przenośny.
Jakoś wcześniej nie miałam pomysłu, aż przyszedł.
Bo małż jest fanem pewnej firmy ;P